Strony
- Regulamin użycia granatu ręcznego
- Regulamin Trafień
- Regulamin BHP
- Strona główna
- Poradnik Airsoft na każdą kieszeń
- Taktyka zielona Podstawy
- Taktyka czarna
- Taktyka CQB
- Prawo ASG wersja kolejna
- Wybór repliki cz1
- Wybór repliki cz2
- Wybór repliki cz 3
- Łączność, meldunki
- Latarki taktyczne i montaże
- Ak 74 części i obsługa - Podstawy
- Linki Sklepy survival i sprzęt
czwartek, 27 kwietnia 2017
wtorek, 11 kwietnia 2017
Wiosenne zmagania.
Ćwiczenia CQB z aktywnym przeciwnikiem.
Miejsce Rzeźnia
Szkolenie medyczne w ramach projektu WS
Praktyczne przygotowanie kandydatów do testu.
Młodzi z PS w akcji
Bieg Wilczym Tropem
Prezentacje sprztu i wyposażenia
Milskim Kotlina Kłodzka
sobota, 8 kwietnia 2017
Kapitan Romuald Rajs "Bury" - dyskusji o wojnie partyzanckiej ciąg dalszy.
Witam, rozpocznę cytatem z tekstu zamieszczonego na stronie;
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2017/04/Kapitan-Romuald-Rajs-Bury-dyskusji-o-wojnie.html
Wpojono mi przy tym jedną żelazną i nie podlegającą żadnej dyskusji zasadę. Zasadę, od której nie może być nawet najmniejszego odstępstwa. Zasada ta brzmi: wojnę prowadzi się przeciwko dorosłym, uzbrojonym mężczyznom. A nie przeciwko jeńcom wojennym, kobietom i dzieciom. [...]. Jak Pan doskonale wie, kapitan Romuald Rajs „Bury” – przy całych swoich olbrzymich zasługach dla sprawy polskiej – niestety nie zawsze trzymał się tej zasady.
To, rzecz jasna, bardzo słuszna i piękna zasada, która jednak w XX wieku tyle się miała do rzeczywistości, ile historyjki z opowiadań Antoniego Gawińskiego do prawdziwej wojny. Trafnie zjawisko to – rozdźwięku między wyobrażeniami o wojnie a jej prawdziwym obliczem - oddał mistrz red. Zychowicza, Józef Mackiewicz. W jednym ze swych tekstów publicystycznych napisał:
Z tym samym Władziem przeczytaliśmy chyba wszystkie powieści Walerego Przyborowskiego, w których stary wachmistrz, gdy się rozsierdził na dobre, dopieroż to klął: „Do stu par tysięcy kartaczy!”. I z Władziem z tej samej szóstej, poszliśmy do autentycznych ułanów, gdzie wachmistrz, nawet w doskonałym humorze, nie mówił inaczej niż: „Ach bracia, k…. wasza mać!”.
Tak czy inaczej hołdowanie powyżej zasadzie i pielęgnowanie jej oczywiście zasługuje na poklask. Jednak przywoływanie tej zasady w kontekście działań partyzanckich wydaje się być świadectwem niezrozumienia przez red. Zychowicza, jakie są podstawowe cele i zadania oddziałów leśnych, a także jaki jest praktyczny wymiar prowadzonej przez nie walki (dalsze nasze wywody oczywiście nie odnoszą się do dzieci – podkr. KK i GW). Tak się bowiem składa, że realiami partyzantki są działania skierowane nader często przeciwko osobom nieuzbrojonym, czasami także kobietom, a nie tylko spektakularne wystąpienia zbrojne przeciwko okupantowi. Zadaniem oddziałów leśnych nie jest bowiem wygranie zmagań wojennych, gdyż oddziały te nie mają do tego wystarczających sił ani środków. Natomiast w sytuacji, gdy władza zostaje przejęta przez siły okupacyjne, a legalne czynniki państwowe schodzą do konspiracji lub pozostają poza granicami kraju, co skutkuje m.in. tym, że aparat przymusu - konieczny w każdym normalnym państwie - przestaje służyć ochronie praw jednostki i dobru wspólnemu, a staje się w rękach okupanta narzędziem terroru, partyzantka pełni doniosłą funkcję strażnika reguł koniecznych dla ocalenia więzów wspólnotowych. Rola ta sprowadza się do obrony i egzekwowania fundamentalnych norm postępowania w relacjach międzyludzkich i podstawowej lojalności członków okupowanej wspólnoty wobec prawowitych władz. Realizacja tego niewdzięcznego, ale jakże ważnego w czasach zaniku normalnej państwowości zadania sprowadza się w praktyce do karania, w tym przede wszystkim likwidacji – najczęściej nieuzbrojonych - konfidentów i szkodliwych kolaborantów, także jeśli są nimi kobiety, oraz przestępców pospolitych stanowiących zagrożenie dla społeczeństwa. Podziemie antykomunistyczne dlatego cieszyło się poparciem ludności i mogło przez długie lata utrzymać się w terenie, bowiem funkcje te wykonywało w sposób efektywny.
Kpt. Romuald Rajs "Bury" - dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW.
Warto podkreślić, że z punktu widzenia podtrzymania morale ludności akcje likwidacyjne wymierzone w konfidentów, kolaborantów czy bandytów z danego terenu, były dla społeczności lokalnej ważniejsze niż starcie partyzantów z taką czy inną grupą operacyjną. Wie o tym doskonale każdy, kto na poważnie zajmuje się problematyką zbrojnego podziemia antykomunistycznego i miał możliwość prowadzenia poważnych rozmów z partyzantami, członkami siatki terenowej czy wreszcie ze zwykłymi mieszkańcami terenów objętych aktywnością podziemia, pamiętającymi czasy „leśnych”. Wie również o tym, że w dobrze prowadzonych oddziałach zadania te, bardzo nieprzyjemne dla każdego człowieka o normalnej uczuciowości, wykonywali partyzanci starsi wiekiem, z najdłuższym stażem, zahartowani w walce i o silnych osobowościach. Ludzie, co których nie zachodziło ryzyko, a w każdym razie było ono stosunkowo małe, że ulegną deprawacji.
Iny tekst http://podziemiezbrojne.blox.pl/2016/03/Kpt-Bury-a-Bialorusini-czesc-13.html
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2017/04/Kapitan-Romuald-Rajs-Bury-dyskusji-o-wojnie.html
Wpojono mi przy tym jedną żelazną i nie podlegającą żadnej dyskusji zasadę. Zasadę, od której nie może być nawet najmniejszego odstępstwa. Zasada ta brzmi: wojnę prowadzi się przeciwko dorosłym, uzbrojonym mężczyznom. A nie przeciwko jeńcom wojennym, kobietom i dzieciom. [...]. Jak Pan doskonale wie, kapitan Romuald Rajs „Bury” – przy całych swoich olbrzymich zasługach dla sprawy polskiej – niestety nie zawsze trzymał się tej zasady.
To, rzecz jasna, bardzo słuszna i piękna zasada, która jednak w XX wieku tyle się miała do rzeczywistości, ile historyjki z opowiadań Antoniego Gawińskiego do prawdziwej wojny. Trafnie zjawisko to – rozdźwięku między wyobrażeniami o wojnie a jej prawdziwym obliczem - oddał mistrz red. Zychowicza, Józef Mackiewicz. W jednym ze swych tekstów publicystycznych napisał:
Z tym samym Władziem przeczytaliśmy chyba wszystkie powieści Walerego Przyborowskiego, w których stary wachmistrz, gdy się rozsierdził na dobre, dopieroż to klął: „Do stu par tysięcy kartaczy!”. I z Władziem z tej samej szóstej, poszliśmy do autentycznych ułanów, gdzie wachmistrz, nawet w doskonałym humorze, nie mówił inaczej niż: „Ach bracia, k…. wasza mać!”.
Tak czy inaczej hołdowanie powyżej zasadzie i pielęgnowanie jej oczywiście zasługuje na poklask. Jednak przywoływanie tej zasady w kontekście działań partyzanckich wydaje się być świadectwem niezrozumienia przez red. Zychowicza, jakie są podstawowe cele i zadania oddziałów leśnych, a także jaki jest praktyczny wymiar prowadzonej przez nie walki (dalsze nasze wywody oczywiście nie odnoszą się do dzieci – podkr. KK i GW). Tak się bowiem składa, że realiami partyzantki są działania skierowane nader często przeciwko osobom nieuzbrojonym, czasami także kobietom, a nie tylko spektakularne wystąpienia zbrojne przeciwko okupantowi. Zadaniem oddziałów leśnych nie jest bowiem wygranie zmagań wojennych, gdyż oddziały te nie mają do tego wystarczających sił ani środków. Natomiast w sytuacji, gdy władza zostaje przejęta przez siły okupacyjne, a legalne czynniki państwowe schodzą do konspiracji lub pozostają poza granicami kraju, co skutkuje m.in. tym, że aparat przymusu - konieczny w każdym normalnym państwie - przestaje służyć ochronie praw jednostki i dobru wspólnemu, a staje się w rękach okupanta narzędziem terroru, partyzantka pełni doniosłą funkcję strażnika reguł koniecznych dla ocalenia więzów wspólnotowych. Rola ta sprowadza się do obrony i egzekwowania fundamentalnych norm postępowania w relacjach międzyludzkich i podstawowej lojalności członków okupowanej wspólnoty wobec prawowitych władz. Realizacja tego niewdzięcznego, ale jakże ważnego w czasach zaniku normalnej państwowości zadania sprowadza się w praktyce do karania, w tym przede wszystkim likwidacji – najczęściej nieuzbrojonych - konfidentów i szkodliwych kolaborantów, także jeśli są nimi kobiety, oraz przestępców pospolitych stanowiących zagrożenie dla społeczeństwa. Podziemie antykomunistyczne dlatego cieszyło się poparciem ludności i mogło przez długie lata utrzymać się w terenie, bowiem funkcje te wykonywało w sposób efektywny.
Kpt. Romuald Rajs "Bury" - dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW.
Warto podkreślić, że z punktu widzenia podtrzymania morale ludności akcje likwidacyjne wymierzone w konfidentów, kolaborantów czy bandytów z danego terenu, były dla społeczności lokalnej ważniejsze niż starcie partyzantów z taką czy inną grupą operacyjną. Wie o tym doskonale każdy, kto na poważnie zajmuje się problematyką zbrojnego podziemia antykomunistycznego i miał możliwość prowadzenia poważnych rozmów z partyzantami, członkami siatki terenowej czy wreszcie ze zwykłymi mieszkańcami terenów objętych aktywnością podziemia, pamiętającymi czasy „leśnych”. Wie również o tym, że w dobrze prowadzonych oddziałach zadania te, bardzo nieprzyjemne dla każdego człowieka o normalnej uczuciowości, wykonywali partyzanci starsi wiekiem, z najdłuższym stażem, zahartowani w walce i o silnych osobowościach. Ludzie, co których nie zachodziło ryzyko, a w każdym razie było ono stosunkowo małe, że ulegną deprawacji.
Iny tekst http://podziemiezbrojne.blox.pl/2016/03/Kpt-Bury-a-Bialorusini-czesc-13.html
środa, 1 lutego 2017
wtorek, 27 grudnia 2016
Dostęp do broni - manipulacje w sondażach
Witam
Na początku grudnia Komisja Sejmowa zajęła się projektem ustawy o dostępie do broni.
Projekt został przygotowany przez Andrzeja Turczyna - ROMB a przekazany jako projekt ustawy przez posła Kukiz15 - To tak w skrócie.
Zaraz po tym fakcie przeróżne gazety i media zaczeły przedsawiać sondaże w których Polacy są zdecydowanie przeciwni powszechniejszemu dostępowi do broni. Pominę tu fakt nieznajomości projektu ustawy, ale nie o to mi teraz chodzi.
Oto szukając potwierdzeń tych sondaży trafiłem na stronę bankier-pl i tam na artykuł w którym jakiś dziennikarz pisze o wynikach sondażu wykonanego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”.
Czytamy ze ponad połwa ( 79%) jest przeciwna
Za jest niespena 19%.
No cóż, myślę sobie pewnie ankietowani nie czytali nawet projektu ustawy. Ale pod spodem ankieta i pytanie jesteś za czy przeciw, no to niewiele myśląc klikam za i daję głos.
Ku memu zdziwieniu wyskakuje graficzy wynik ankiety!
Przez chwilę niedowierzanie czy aby żle nie klikąłem bo wyniki sondy są zgoła odwrotne do sondy omawianej prez autora artykułu. Żeby się upewnić czytam komentaże, przytoczę tylko ostatni , a jest ich tam znacznie więcej i wszystkie podobne:
... Czyli co z tymi sondażami? Ten pod artykułem mówi cos zupełnie odwrotnego niż sam artykuł. Rzetelność dziennikarska - jak to się mówi w obecnych czasach...
Tak to wygląda:
Komu zależy na kłamstwie, kto płaci za sondaże i kto chce aby Polska była bezbronna?????////
Na początku grudnia Komisja Sejmowa zajęła się projektem ustawy o dostępie do broni.
Projekt został przygotowany przez Andrzeja Turczyna - ROMB a przekazany jako projekt ustawy przez posła Kukiz15 - To tak w skrócie.
Zaraz po tym fakcie przeróżne gazety i media zaczeły przedsawiać sondaże w których Polacy są zdecydowanie przeciwni powszechniejszemu dostępowi do broni. Pominę tu fakt nieznajomości projektu ustawy, ale nie o to mi teraz chodzi.
Oto szukając potwierdzeń tych sondaży trafiłem na stronę bankier-pl i tam na artykuł w którym jakiś dziennikarz pisze o wynikach sondażu wykonanego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”.
Czytamy ze ponad połwa ( 79%) jest przeciwna
Za jest niespena 19%.
No cóż, myślę sobie pewnie ankietowani nie czytali nawet projektu ustawy. Ale pod spodem ankieta i pytanie jesteś za czy przeciw, no to niewiele myśląc klikam za i daję głos.
Ku memu zdziwieniu wyskakuje graficzy wynik ankiety!
Przez chwilę niedowierzanie czy aby żle nie klikąłem bo wyniki sondy są zgoła odwrotne do sondy omawianej prez autora artykułu. Żeby się upewnić czytam komentaże, przytoczę tylko ostatni , a jest ich tam znacznie więcej i wszystkie podobne:
... Czyli co z tymi sondażami? Ten pod artykułem mówi cos zupełnie odwrotnego niż sam artykuł. Rzetelność dziennikarska - jak to się mówi w obecnych czasach...
Tak to wygląda:
Komu zależy na kłamstwie, kto płaci za sondaże i kto chce aby Polska była bezbronna?????////
czwartek, 24 listopada 2016
Konektory w akumulatorach
Standaryzujemy konektory.
Nowy standard to T-conektor w rozmiarze.
Standaryzowanie ma na celu możliwość zastąpienia akumulatora w razie awarii.
DEAN lub T-conektor wygląda tak:
Nowy standard to T-conektor w rozmiarze.
Standaryzowanie ma na celu możliwość zastąpienia akumulatora w razie awarii.
DEAN lub T-conektor wygląda tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















